Stop betonozie wokół domu nie oznacza rezygnacji z wygodnego podjazdu czy utwardzonej ścieżki. Chodzi o to, by nie zakrywać szczelną nawierzchnią większej części działki, niż potrzeba. Tam, gdzie nie jest konieczny pełny beton lub asfalt, można zastosować nawierzchnię przepuszczalną albo pozostawić grunt i rośliny. Dzięki temu część deszczówki ma szansę wsiąknąć na miejscu, zamiast szybko spływać z posesji.

Dlaczego szczelna nawierzchnia jest problemem?

Po deszczu woda spływa po betonie i asfalcie w stronę najniżej położonych miejsc: bramy, garażu, odpływu lub sąsiedniego terenu. Gleba pod szczelną warstwą nie może przyjąć opadu, a rośliny nie korzystają z niego tam, gdzie spadł. Przy intensywnym deszczu znaczenie ma więc nie tylko sam odpływ, lecz także to, jak duża część działki została uszczelniona i dokąd kieruje się woda.

To również część szerszego zjawiska. Według danych przytoczonych w materiale opublikowanym na stronie rządowej powierzchnia terenów uszczelnionych w Polsce niemal się podwoiła w latach 1990–2018, rosnąc o prawie 9 tys. km². W największych miastach materiały nieprzepuszczalne mogą pokrywać nawet 70% powierzchni. Te liczby opisują skalę problemu, ale nie mówią, jaki efekt przyniesie zmiana nawierzchni na konkretnej posesji.

Szczelne materiały wpływają też na warunki cieplne. Beton i asfalt akumulują ciepło, a mały udział zieleni sprzyja nagrzewaniu otoczenia. Na pojedynczej działce nie da się jednak obiecać określonego spadku temperatury po zastąpieniu podjazdu nawierzchnią ażurową. Znaczenie mają również nasłonecznienie, cień, rodzaj materiału i ilość roślin.

Co to znaczy, że nawierzchnia jest przepuszczalna?

Nawierzchnia przepuszczalna pozwala wodzie przejść przez jej warstwę wierzchnią, dostać się do podbudowy, a następnie — jeśli pozwalają na to warunki — wsiąknąć w grunt. Może to być układ z przepuszczalnych elementów, nawierzchnia ażurowa lub odpowiednio wykonana ścieżka żwirowa. Sam wygląd nie przesądza jednak o działaniu.

Kostka z szerokimi szczelinami nie pomoże w zatrzymaniu deszczówki, jeśli pod nią znajduje się nieprzepuszczalna warstwa, a woda nie ma zaplanowanej dalszej drogi. Podobnie trawa w otworach płyt ażurowych może z czasem zaniknąć tam, gdzie koła stale ugniatają podłoże. W praktyce liczy się cały układ nawierzchni: warstwa na górze, wypełnienie szczelin, podbudowa, przepuszczalność ziemi oraz sposób odprowadzania nadmiaru wody.

Nie ma jednego wyniku, który opisywałby skuteczność wszystkich takich rozwiązań. Przegląd badań przytoczony przez USGS wskazuje redukcję objętości spływu od 13% do niemal 99% dla badanych nawierzchni przepuszczalnych. Tak szeroki zakres nie jest obietnicą dla domu jednorodzinnego — pokazuje, jak bardzo wynik zależy od projektu i warunków na miejscu.

Jak ograniczyć beton na podjeździe, parkingu i ścieżkach?

Najprościej zacząć od pytania: gdzie potrzebujesz stabilnego przejazdu lub wygodnego przejścia, a gdzie utwardzenie powstało tylko z przyzwyczajenia? Nie każdy fragment przed domem musi mieć tę samą nawierzchnię. Inne obciążenia występują na miejscu postojowym, inne na ścieżce prowadzącej do rabaty.

  • Podjazd: jeśli układ posesji na to pozwala, rozważ utwardzenie śladów kół zamiast całej szerokości przejazdu. Pas między nimi może pozostać przepuszczalny, pod warunkiem że da się go utrzymać przy zwykłym użytkowaniu.
  • Miejsce postojowe: nawierzchnia ażurowa lub inne rozwiązanie przepuszczalne może ograniczyć szczelne pokrycie terenu. Dobierz jednak podbudowę do obciążeń i sprawdź, czy woda będzie miała gdzie odpływać lub wsiąkać.
  • Ścieżki ogrodowe: tam, gdzie ruch jest pieszy i nie potrzeba gładkiej nawierzchni, można rozważyć żwir albo płyty ułożone z odstępami na przepuszczalnym podłożu.

Wybór zależy także od wygody. Luźny żwir może przemieszczać się przy intensywnym użytkowaniu, a roślinność między płytami wymaga warunków do wzrostu. Na codziennej trasie do wejścia ważne są stabilność, łatwe odśnieżanie i bezpieczne poruszanie się. Ograniczanie betonu ma sens wtedy, gdy nawierzchnia nadal odpowiada temu, jak korzystasz z posesji.

Gdzie skierować deszczówkę, którą uda się zatrzymać?

Zmiana podjazdu to tylko jedna możliwość. Woda z dachu nadal może trafiać rynną na szczelny fragment terenu i szybko opuszczać działkę. Jeśli warunki na to pozwalają, warto rozważyć skierowanie jej do zbiornika, na chłonną część ogrodu albo do ogrodu deszczowego.

Ogród deszczowy jest płytkim, obsadzonym roślinami zagłębieniem. Przyjmuje wodę spływającą na przykład z dachu lub podjazdu, czasowo ją zatrzymuje i pomaga jej przenikać przez podłoże. Nie jest to jednak po prostu dołek wykopany w dowolnym miejscu. Trzeba uwzględnić ilość doprowadzanej wody, nachylenie terenu, grunt oraz położenie budynku. Nadmiar opadu powinien mieć bezpieczną drogę odpływu, aby nie gromadził się przy fundamentach ani nie był kierowany na sąsiednią posesję.

Zbiornik na deszczówkę pełni inną funkcję: pozwala zachować część wody do późniejszego wykorzystania, na przykład przy podlewaniu. Przepuszczalna ścieżka przyjmuje natomiast opad bezpośrednio tam, gdzie spada. Te rozwiązania można łączyć, bo przechwytują wodę w różnych częściach posesji.

Najpierw sprawdź grunt i przebieg spływu wody

Przed wyborem nawierzchni przyjrzyj się działce podczas deszczu i po nim. Zobacz, gdzie powstają kałuże, którędy woda płynie po podjeździe oraz czy grunt długo pozostaje mokry. Takie obserwacje nie zastąpią projektu, ale pomagają uniknąć sytuacji, w której nowa przepuszczalna powierzchnia powstaje akurat tam, gdzie woda i tak nie ma możliwości wsiąkać.

Ważna jest przepuszczalność gruntu. Podłoże piaszczyste zwykle przyjmuje wodę szybciej niż gliniaste. Przy planowaniu ogrodu deszczowego warto sprawdzić tempo wsiąkania w wybranym miejscu; materiały dotyczące takich ogrodów zalecają test gruntu przed wykonaniem instalacji. Jeśli woda utrzymuje się długo, rozwiązanie może wymagać innego układu warstw lub zaplanowanego odpływu. Sama zamiana kostki na ażurową nie usunie problemu, jeśli źródłem zastoin jest ukształtowanie terenu.

Znaczenie ma też późniejsze utrzymanie nawierzchni. Szczeliny i pory, którymi ma przenikać woda, nie powinny zostać trwale zatkane ziemią i osadem. Roślinne wypełnienie wymaga pielęgnacji, a żwir może potrzebować uzupełniania. Dlatego zamiast wybierać materiał wyłącznie po wyglądzie, warto ustalić, jak będzie się zachowywał na danej trasie i ile pracy wymaga jego utrzymanie.

Ograniczanie betonozy można zacząć bez przebudowy całego ogrodu: pozostawić nieutwardzony fragment przy nowej ścieżce, zrezygnować z pełnego wybetonowania dodatkowego miejsca postojowego albo lepiej zagospodarować wodę z jednej rynny. Każdą zmianę warto dopasować do gruntu i kierunku spływu. Wtedy zieleń i przepuszczalne nawierzchnie nie są tylko ozdobą, lecz pomagają zatrzymać deszczówkę tam, gdzie może być przydatna.

Przeczytaj również: